Jesienna botwinka

Generalnie sezon na botwinkę już minął, no chyba, że ktoś, podobnie jak ja, posiał buraczki na działce zdecydowanie później niż jest to wymagane. Taki spryciarz może cieszyć się teraz wspaniałym smakiem pysznej i zdrowej botwinki 🙂

3
Jakoś nigdy nie przepadałam za botwinką, może dlatego, że bardzo rzadko miałam okazję ją konsumować. Wszystko zmieniło się w tym roku 🙂 Jest to moja pierwsza botwinka (i w tym roku pewnie ostatnia, bo skąd teraz wziąć młode buraczki?)

Przygotowałam solidną porcję zupy, a do tego zużyłam:

  • 2,5l bulionu warzywnego
  • pęczek botwinki (około 6 sztuk średniej wielkości buraczków i dużo liści)
  • 1 dużego buraka
  • 4 ziemniaki
  • 2 marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • 100 g śmietany (ale jak widać po kolorze zupy można jej dodać dużo więcej)
  • 2 łyżki mąki
  • 2 liście laurowe
  • ziele angielskie
  • 2 łyżki octu
  • 3 łyżki cukru
  • 4 jajka

Jajka ugotowałam na twardo. Botwinkę dokładnie umyłam i pokroiłam w kostkę wielkości około 1 cm, liście posiekałam. Ziemniaki, marchewkę i korzeń pietruszki obrałam, również pokroiłam w kostkę. Dużego buraka starłam na drobnych oczkach tartki i odstawiłam.

Bulion doprowadziłam do wrzenia. Dodałam do niego 2 liście laurowe i 3 ziarna ziela angielskiego, wrzuciłam pokrojoną botwinkę i całość gotowałam około 5 minut. Po tym czasie do garnka dorzuciłam pozostałe warzywa i całość gotowałam do miękkości (około 15 minut). Następnie dodałam do zupy ocet i cukier dla wyrównania smaku.

Pod koniec gotowania do zupy dodałam posiekany koperek i całość zabieliłam i zagęściłam mąką wymieszaną ze śmietaną 12 %.  Gdy zupa przestała się gotować zanurzyłam w niej sitko (na około 5 minut) z potartym dużym burakiem. Dzięki temu zupa nabrała przepięknego rubinowego koloru (ważne jest, żeby zupy już nie doprowadzać do wrzenia, bo kolor straci intensywność). Patent ten doskonale sprawdza się również przy okazji gotowania barszczu czerwonego.

Gotową botwinkę podałam z ugotowanym jajkiem.

Voilà!

2
4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *